Reklama suplementów diety. Nie ma innej drogi niż regulacja

Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił 25-milionową karę dla Aflofarmu za reklamy suplementów diety, które sugerowały ich lecznicze działanie. To jednoznaczny dowód braku skutecznych narzędzi ochrony pacjentów.

Czego dowiedzieliśmy się dzięki tej sprawie? Po pierwsze: sąd uznał, że przedmiotowe reklamy wprowadzały pacjentów w błąd. Po drugie: że mimo to Aflofarm nie zapłaci 25 mln zł kary nałożonej w 2017 r. przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Po trzecie i najważniejsze: Aflofarm nie zapłaci nie dlatego, że jego reklamy były rzetelne, ale z powodu, że UOKiK nie jest władny do nakładania kar finansowych za wprowadzające w błąd reklamy suplementów diety.

Zrobiliśmy dwa kroki w tył

Czy Aflofarm zostanie przez jakąś instytucję ukarany za wprowadzanie w błąd pacjentów? W obecnym stanie prawnym mogłaby to zrobić Państwowa Inspekcja Sanitarna, która pełni nadzór nad rynkiem i reklamami suplementów. „To właśnie z pasywności oddziałów sanepidu w przeciwdziałania niewłaściwym działaniom producentów włączył się prezes UOKiK” – wskazuje adw. Ewa Rutkowska z kancelarii KRK Kieszkowska Rutkowska Kolasiński w artykule „Dziennika Gazety Prawnej” z 25 lutego 2020 r.

W przypadku naruszenia ustawowych zakazów dotyczących reklamy suplementów diety sanepid może nałożyć na podmiot karę w wysokości do trzydziestokrotnego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego w gospodarce narodowej - obecnie to ponad 148 tys. zł. Kary nie są dotkliwe. I co ważne: nie są nakładane. System więc nie działa.

Są zwolennicy samoregulacji, która weszła od 1 stycznia 2020 r. Obejmuje ona jednak tylko telewizyjne reklamy suplementów diety (do porozumienie nie przystąpili wszyscy nadawcy). Niestety, telewizyjne reklamy jak wprowadzały w błąd, tak dalej wprowadzają. Nie są też łagodniejsze w przekazie i nie trzymają się zasad wskazanych w samoregulacji. Ale dużo niebezpieczniejsze niż telewizyjne są reklamy w internecie, które wprost prowadzą do internetowego handlu suplementami diety i lekami. Ich zasięg jest z telewizją porównywalny, a ich skuteczność i przy okazji nieetyczność o kilka rzędów wielkości większa. Tego problemu samoregulacja już jednak nie dostrzega.

Co zrobić? Jak chronić pacjentów?

- Stanowisko Stowarzyszenia Leki Tylko z Apteki w tej sprawie jest jednoznaczne od wielu lat. Konieczna jest regulacja reklamy suplementów diety z dotkliwymi sankcjami finansowymi, która precyzuje kompetencje państwowych instytucji - podkreśla Paweł Bernat, prezes Stowarzyszenia Leki Tylko z Apteki. - Po pierwsze: trzeba jasno sprecyzować, kto powinien karać za nierzetelną reklamę i jakiej wysokości powinny być to kary, żeby były dotkliwe dla reklamodawców (nie może być tak, że UOKiK „wchodzi w buty” inspekcji sanitarnej, bo ta jest niewydolna). Po drugie: regulacja powinna obejmować wszystkie środki masowego przekazu. Właściciele mediów pięć razy zastanowiliby się, czy emitować reklamę wprowadzającą w błąd, gdyby wisiała nad nimi groźba wysokiej kary finansowej. W tej chwili bowiem na wielu portalach są widoczne udające artykuły reklamy prowadzące do całej kaskady manipulującej świadomością pacjenta. Co prawda, odpowiedzialność w tym przypadku zostanie przerzucona w dużej mierze na media. Ale to właśnie media - o czym ich właściciele nie mogą zapominać - pełnią ważną funkcję publiczną. Są źródłem wiedzy i kształtują opinie. I powinny być rzetelne, wiarygodne i nie mogą z tych zasad rezygnować wyłącznie w imię pieniędzy. Tam zaś, gdzie nie panują żadne zasady - a w internecie mamy wiele negatywnych przykładów - konieczne są drastyczne środki, w tym np. powstanie rejestru zakazanych stron.

Więcej o akcji Stop kłamstwom w internetowym handlu "lekami" - www.lekitylkozapteki.pl/strona/stop-klamstwom-w-internetowym-handlu-lekami