Przedsiębiorcy chcą zarabiać bez eliminowania nieprawidłowości

W opublikowanym ostatnio przez Dziennik Gazetę Prawną artykule Patryka Słowika dotyczącym planowanych zmian na rynku pozaaptecznym wypowiada się między innymi Marcin Nowacki, wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców: 

Niech najpierw farmaceuci pokażą, gdzie konkretnie występują nieprawidłowości zamiast posługiwać się ogólnikami, a dopiero potem proponują walkę z nimi”, mówi Nowacki. 

Nie daliśmy się długo prosić. Poniżej tylko kilka przykładów nieprawidłowości. 

 

Lek czy towar  

Czy zdaniem Pana Nowackiego, nie jest nieprawidłowością, że lek obecny w aptece podlega szeregowi rygorystycznych regulacji, mających na celu zwiększenie bezpieczeństwa pacjenta, a ten sam lek sprzedawany w sklepie już żadnej z tych regulacji nie podlega?                                                                                
Leki dystrybuowane za pośrednictwem aptek są ściśle kontrolowane – wiadomo kto i gdzie je sprzedaje, w jakich warunkach są przechowywane, jest kontrola nad każdą serią leków i jest możliwe jej wycofanie z obrotu, są osoby odpowiedzialne za nadzór nad lekiem. Jest możliwe prowadzenie kontroli punktów dystrybucji i realizacji zaleceń związanych z udostępnianiem leków. Wciąż wprowadzane i egzekwowane są nowe regulacje. Wszystko dla dobra pacjenta. Tymczasem w obecnym stanie prawnym, zachowanie jakiejkolwiek kontroli na rynku pozaaptecznym nie jest możliwe. Nikt nawet nie wie gdzie leki są tam sprzedawane – nie ma rejestru punktów sprzedaży, nie można więc ich skontrolować.  
Szacuje się, że w Polsce funkcjonuje około 350 000 placówek handlowych, w których dostępne są leki. Są to sklepy, drogerie, stacje benzynowe, kioski. Jednocześnie w całym kraju pracuje 120 inspektorów farmaceutycznych, w których kompetencji leży kontrola tych placówek. W praktyce oznacza to brak  jakiejkolwiek kontroli nad tym fragmentem rynku. Jakby tego było mało, inspektorzy farmaceutyczni pozbawieni są możliwości nakładania kar na właścicieli wspomnianych placówek handlowych, w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości w obrocie lekami. Czy to jest sytuacja prawidłowa? 

 

Zapraszamy podróbki

Czy Pana Nowackiego nie niepokoi sytuacja, w której nikt nie wie czy leki sprzedawane w sklepach mają legalne pochodzenie? Obrót pozaapteczny jest idealnym miejscem do dystrybucji i sprzedaży leków sfałszowanych - plagi, z którą w ostatnich latach boryka się cała zachodnia Europa. By jej przeciwdziałać w aptekach wprowadzono  specjalne kody    na opakowaniach leków i czytniki do ich odczytywania, weryfikację leków online, zwiększono odpowiedzialność aptekarzy. Poza apteką nie zrobiono nic. Nic nie da się tam skontrolować, o karach nie wspominając. Osób odpowiedzialnych też nie ma. Kierownik obrotu pozaaptecznego powinien odpowiadać min. za nadzór obrotu i wycofywanie wadliwych partii leków. Ale nie ma obowiązku powoływania takiego kierownika. W praktyce nikt za te czynności nie odpowiada, a więc nikt nie może być ukarany. 

 

Zagraża życiu i zdrowiu – zapytaj lekarza lub ekspedientki!?

Czy leki kupione w sklepie nie wymagają już konsultacji z lekarzem lub farmaceutą? Czy pacjent kupujący leki w sklepie jest mniej narażony na ich działania niepożądane? Czy pacjent w aptece i klient w sklepie są tak różni czy to może różnice w sprzedawanych tam lekach? Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie kwalifikacji osób wydających produkty lecznicze w placówkach obrotu pozaaptecznego mówi jasno, że: osoby wydające produkty lecznicze muszą posiadać wiedzę z zakresu: zastosowania, przechowywania  sprzedawanych produktów leczniczych, nabytą z informacji zawartych w ulotkach załączanych do produktów leczniczych.
Nikt jednak tej wiedzy nie kontroluje – nie ma jakichkolwiek wymagań ze strony właścicieli sklepów. Aptekarze szkolą się stale – o szkoleniach dla personelu sklepów nikt nawet nie wspomina. Czy to jest sytuacja prawidłowa?

 

Najwięcej w Europie 

Dlaczego Polski rynek pozaapteczny należy do największych w Europie? Jak to się dzieje, że rynek stworzony po to by ułatwić doraźny i „awaryjny” dostęp do leków jest tak rozległy? Wskaźnik spożycia leków OTC, czyli dostępnych bez recepty, w naszym kraju jest wyższy niż średnia europejska. Jak podaje IMS Health, statystyczny Polak przyjmuje nawet 798 dawek takich preparatów, podczas gdy przeciętna wytyczona przez Unię Europejską wynosi aż o 90 mniej. 

Dlaczego w wielu zachodnich krajach rynek pozaapteczny w ogóle nie istnieje albo jest mocno ograniczany? Czyżby obywatele tych krajów byli ciemiężeni i pozbawiani dostępu do leków? Mieszkańcy polskich wsi gdzie nie ma apteki nie czują się chyba zagrożeni zrównaniem w dostępie do leków z Niemcami, Finami, Austriakami czy Francuzami. Tak przy okazji, to nikt nie mówi o likwidacji rynku pozaptecznego. Mowa o ograniczeniu liczby obecnych na nim leków – by unikać przedawkowywania i pomyłek wynikających z olbrzymiej liczby preparatów. Mowa o zmniejszenia opakowań – by pacjenci nie stosowali ich przez długi czas, a trafiali do lekarza. Mowa o zmniejszeniu dawek, by stanowiły mniejsze zagrożenie. Zamiast 16 leków przeciwbólowych będzie np. 5 w mniejszych opakowaniach, bezpieczniejszych dawkach. Co niby straci na tym pacjent? 

 

Wybór wprowadzający w błąd

Dlaczego na rynku pozaaptecznym jest aż 50 leków przeciwbólowych z paracetamolem zamaskowanym pod różnymi nazwami? Kto ostrzeże klienta sklepu, że kupuje ten sam lek pod różnymi nazwami? Czemu służy ten pozorny wybór skoro wszystkie te leki zawierają to samo? W jaki sposób służy to dobru pacjentów? 
Prosimy – niech przedsiębiorcy nam odpowiedzą, a dopiero potem proponują pozostawienie w spokoju obecnej ich zdaniem doskonałej dla pacjentów sytuacji. 

 

Stowarzyszenie Leki Tylko z Apteki


Treść artykułu Patryka Słowika (kliknij tutaj).
Treść odpowiedzi Stowarzyszenia w .PDF (kliknij tutaj, aby otworzyć).